korzeniewski

 

Dr Bohdan Korzeniewski  (13 - 24 maja 1945)

Dr. Bohdan Korzeniewski  (13. - 24. Mai 1945)

 

 

***

BOHDAN KORZENIEWSKI

 

Historyk i krytyk teatru, jeden z twórców polskiej teatrologii, reżyser, pedagog; wybitna postać polskiego teatru. Urodził się 12 kwietnia 1905 roku w Siedlcach. Zmarł 5 września 1992 roku w Warszawie, jest pochowany na Cmentarzu Komunalnym w Piasecznie.

 

Fot. Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego w Warszawie.

 

***

"Kolejna pasja życiowa Bohdana Korzeniewskiego to książki. Miał zamiłowania bibliofila. Już przed wojną pracował jako bibliotekarz, tworząc oddział teatralny w Bibliotece Narodowej na Okólniku. Wraz z Wacławem Borowym ratował zbiory BUW w czasie powstania warszawskiego i po wkroczeniu Rosjan. Po przejściu Armii Czerwonej na Zachód rewindykował książki wywiezione z bibliotek warszawskich i porzucone w Goerbitsch pod Frankfurtem nad Odrą. Z niezwykłym poświęceniem i odwagą angażował się w te prace." - "Kim był Bohdan Korzeniewski?", Andrzej Kruczyński, Tygiel Kultury nr 4 (10-12 2003)

 

***

"Podkowa Leśna. Zimno. Kawiarnia. Bohdan Korzeniewski w długaśnym płaszczu na letnim ubraniu siedzi przy stoliku z jakimś mężczyzną. Rozmawiają przyciszonymi głosami. Sens rozmowy nieuchwytny. W kawiarence nie ma innych ludzi. Wchodzi nowy przybysz. Ubrany na pół cywilnie, na pół kolejowo. Rozgląda się uważnie po salce. Dostrzega Korzeniewskiego, który przeprasza rozmówce i szybko podnosi się z krzesła. Wychodzi na spotkanie przybysza. To polski kolejarz z rampy kolejowej. Korzeniewski wita się z nim mocnym uściskiem. Prosi, aby usiadł. Siadają przy najbliższym stoliku.

Kolejarz: – Wczoraj odszedł kolejny transport książek z Warszawy.

Korzeniewski: – Ile skrzyń?

Kolejarz: – Około czterystu. Przypuszczamy, że są wśród nich zbiory z Biblioteki Uniwersyteckiej.

Korzeniewski: – Dokąd wywożą?

Kolejarz: – Z dokumentów wystawionych na te wagony wynika, że może to stacja Bottschow, Boczów. Ogólny kierunek – Frankfurt nad Odrą. W tym Bottschowie prawdopodobnie nastąpi wyładunek albo wagony z książkami przeczepią do innego pociągu.

Korzeniewski: – Co się jeszcze udało ustalić?

Kolejarz: – Na skrzyniach z tego transportu i dwóch poprzednich widniał też napis „Görbitsch”, i jakieś cyfry przy tym.

Korzeniewski podniecony: – Czy to nazwisko, a może miejscowość, szyfr?

Kolejarz uśmiecha się: – Udało mi się spojrzeć na mapę Reichu u dyżurnego ruchu.

Korzeniewski: – I co?

Kolejarz: – To Garbicz, maleńka miejscowość w pobliżu stacji Bottschow. Co dalej, nie wiem.

Korzeniewski, z uznaniem w głosie: – Nieźle. Czy Bottschow to duża stacja?

Kolejarz: – Zdaje się, że to ostatnia rozbudowana pod względem towarowym. Pewnie to się wiązało z wojskowymi transportami na wschód.

Korzeniewski: – Możliwe.

Kolejarz, sięgając do kieszeni: – Proszę, to karteczka z nazwami miejscowości niemieckich, liczbą skrzyń i worków z książkami z trzech ostatnich transportów. Nic więcej, niestety... – urywa.

Korzeniewski, serdecznie: – Składam na pana ręce podziękowanie w imieniu delegata Rządu. A sam mogę tylko mówić o szczególnej wdzięczności. Co już Niemcy w Warszawie spalili, przepadło. Ale można jeszcze uratować to, co wywożą. Jak wznowić Uniwersytet bez Biblioteki?

Kolejarz, smutno, pełen zwątpienia: – Warszawa spalona dom po domu, zostaliśmy bez stolicy... Rząd w Londynie stracił nad wszystkim kontrolę. Władzę przejmują komuniści. Jestem socjalistą, ale nie chcę budować socjalizmu poprzez Sybir. Ufam panu, doktorze, ale...

Korzeniewski, z nieco sztuczną rzeczowością, łagodzącą przygnębienie: – Podzielam pana rozterki. Ale ratowanie polskich książek to obowiązek narodowy, ponadustrojowy. Trzeba je ratować dla młodzieży, dla przyszłych pokoleń. To zaranie ponad różnicami politycznymi. – Patrzy w oczy kolejarza. – W tej sprawie – mówi z pasją – sprzymierzę się z samym diabłem. Sowieci są sojusznikami naszych sojuszników i oni wejdą przez Polskę w głąb Niemiec.

Kolejarz wstaje, patrzy przyjaźnie w oczy Korzeniewskiego: – Już idę. Muszę się spieszyć. Zrobię, co tylko możliwe. Kontakt za pośrednictwem mojej teściowej. Staruszki nie budzą podejrzeń...

Korzeniewski także wstaje: – Dziękuję panu. Gdyby coś nowego, proszę – wskazuje na drzwi do części prywatnej mieszczące się za bufetem kawiarni. – Tam proszę zostawić wiadomość.

Korzeniewski wraca do stolika w kącie, przy którym siedzi samotnie łysawy dyrektor Lorentz.

 

(Robert Jarocki, Sztuka i Krew 1939-1945).

 

***

Sprawozdanie delegatów Ministerstwa Oświaty z wyjazdu do Goerbitsch pod Frankfurtem n/Odrą i rewindykacji książek z bibliotek warszawskich.

(Fragment)

 

Bericht der Delegierten des Bildungsministeriums über eine Dienstreise nach Görbitsch bei Frankfurt an der Oder und Revindikation der Bücher der warschauer Bibliotheken.

 (Ausschnitt in polnischer Sprache)

...

Tego samego dnia [13.V.45] w południe przybyto do stacji kolejowej Bottschow, położonej dwadzieścia parę kilometrów na wschód od Frankfurtu n/Odrą i odległej o 3 km. od majątku Goerbitsch. W Bottschow urzęduje radziecki komendant wojskowy, polski wójt i gminny komendant M.O. Na samym wstępie radziecki oficer gospodarczy, kierujący ewakuacją zdobyczy wojennej w gminie, zdziwił się bardzo, że delegacja spodziewa się znaleźć w Goerbitsch aż 6 wagonów książek, a komendant wojenny, dając swoją zgodę na wywóz książek, powiedział: "Russkije knigi my uwiezli", dodając, że widział we dworze Goerbitsch zaledwie kilkadziesiąt książek. Wójt, przebywający tu od 3-ch tygodni, zapewnił, że nic nie słyszał o żadnych książkach w Goerbitsch. Przybywszy w kilka godzin później do Goerbitsch, delegacja stwierdziła w toku pracy stan następujący:

Dwór w Goerbitsch położony jest na lesistym wzgórzu między dwoma jeziorami, składa się z dwóch piętrowych skrzydeł i przyległej do nich oszklonej oranżerii. Był całkowicie opuszczony przez właścicieli, v. Risselmanów, rodzinę zaprzyjaźnioną z dr. Frankiem, i doszczętnie zrabowany. Kilka domów na wsi, zabudowania dworskie zajęte były przez oddział NKWD. Na wsi mieszkają 4 rodziny polskie i kilkanaście niemieckich, składających się wyłącznie z kobiet, starców i dzieci. Książki odnaleźliśmy w następujących pomieszczeniach:

 

1. Oranżeria

Wymiary: 22 kroki na 12. Szyby w oknach całe, ale drzwi otwarte na oścież na ogród. Kilka szaf i półek wywróconych, jedna stoi. Podłoga zasłana 50-cio centymetrową warstwą z ubitych i udeptanych rękopisów, czasopism, plansz i drzeworytów. Gdzie niegdzie wynurzają się spod białej powłoki pierza zarysy dwudziestu rozbitych skrzynek po rękopisach (powinno ich tu być 200), ławek, kandelabrów, desek, skrzynek katalogowych. Nie brak tu też i kału ludzkiego, którego skupienie w podwójnych drzwiach na ogród stanowi jak gdyby jakiś prowizoryczny ustęp. W rogu sali leży kilkaset tomów książek niemieckich z biblioteki dra Franka lub sprawozdań Reichstagu. Niektóre książki leżą na wysokości 2 1/2 m. na ramie okiennej: dotąd pierwotnie sięgała warstwa książek. rękopisy z wyjątkiem jednego powyrywane z okładek, a pieczęcie listów królewskich są porozgniatane. Z całą stanowczością można stwierdzić, że był tu wyładowany co najmniej 1 wagon transportu bibliotek warszawskich, a według informacji miejscowych, nawet 2 wagony, nie licząc książek i mebli dra Franka. Rękopisy Biblioteki Zamoyskich, pomięte i pouszkadzane, dają się tu jednak odnaleźć w znacznej ilości, brak natomiast zupełnie inkunabułów, Biblioteki Zygmunta Augusta i prawie całkowicie Gabinetu Rycin. Po cimeliach zostały jedynie rozprute worki, czasopisma polskie, druki socjalistyczne i emigracyjne są w stanie zdekompletowanym. Mała piwniczka, przylegająca do oranżerii, napełniona była butwiejącymi książkami.

 

2. Piwnica

W przeciwległym krańcu dworu w piwnicy znaleziono kilkadziesiąt drzeworytów, częściowo pomiętych i naddartych, a w sąsiedniej kotłowni ślady palenia książkami.

 

3. Strych we dworze.

Na strychu na drugim piętrze znaleziono kilkadziesiąt książek niemieckich i kilka polskich.

 

4. Strych stodoły

Największym jednak skupiskiem książek był olbrzymi strych jednego z zabudowań folwarcznych, gdzie odnaleziono półtora wagonu książek, o których zdały się nie wiedzieć władze zarówno w Goerbitsch jak i w Bottschow. Pierwszy natrafił na nie milicjant z eskorty. Książki były przeważnie jeszcze w opakowaniu warszawskim, tj. w wiązkach. Znaczna jednak ich ilość była luźno pomieszczona z uszkodzonymi czasopismami, zdjęciami fotograficznymi i pustymi kartotekami po aktach pełnomocnika GG i Fremdenverkehru.

 

5. Okolice dworu

ślady książek odnaleźć było można w promieniu kilometra od dworu: w parku na stromym zboczu w odległości od 20 do 150 m. od oranżerii znaleziono trzy ogniska z nadpalonymi książkami i kartami katalogowymi, oraz 6 śmietników z butwiejącymi drukami. Polowa latryna, położona o 50 m. od oranżerii o wymiarach 3 m. na 2 m., a głęboka na 1 m. wypełniona była książkami z wydartymi pojedyńczymi kartkami. Alejki parku zasłane były kartami katalogowymi. Na wsi walały się okładki książek. Najbardziej ucierpiały książki i czasopisma rosyjskie.

 

Praca ewakuacyjna

 

14.V.45 r. przez sołtysa zwołano robotnice niemieckie, które w liczbie 15-17 pracowały przez dwa tygodnie przy odczyszczaniu, segregowaniu, wiązaniu i ładowaniu książek do przywiezionych z Warszawy worków. Pracę wykonywały chętnie i dokładnie, zachęcone przyobiecaną zapłatą. Praca rozbiła się na dwa tereny:

 

1. Oranżeria

Tu przebierano rękopisy i druki, kartka po kartce, odczyszczając je, prostując i segregując pod kierownictwem dra Korzeniewskiego, który dokonywał też ostatecznego układania i pakowania rękopisów. W wyniku tej pracy odnaleziono:

 

Część rękopisów i Archiwów z Biblioteki Ordynacji Zamoyskich:

1. Korespondencja Jana Zamoyskiego

2. Korespondencja Tomasza Zamoyskiego

3. Kwity i rachunki Ordynacji

4. Kilka rękopisów dzieł literackich

5. Listy i nadania królewskie

6. Korespondencja z XVIII i początku XIX wieku.

 

Część rękopisów z Biblioteki Narodowej:

1. Kilka bardzo zniszczonych rękopisów z Biblioteki Załuskich

2. Listy Wyspiańskiego do Rydla

3. Kilka listów i notatek Norwida

4. Wiersze A. Langego

5. Archiwum Biblioteki Narodowej przedwojenne i wojenne

6. Część korespondencji Miriama

7. Archiwum Ruchu Literackiego

8. Archiwum Związku Teatrów Ludowych

9. Korespondencja prof. Jana Kochanowskiego.

Poza tym rodały pergaminowe, resztki plansz ze zbioru Tołczanowa, druki socjalistyczne i emigracyjne, plany Szroegerowskie, czasopisma z Biblioteki Uniwersyteckiej i kilkadziesiąt starych druków.

 

2. Strych

Druga ekipa pod kierownictwem dra Jabłońskiego pracowała na strychu, wiążąc luźne książki, zbierając rozrzucone czasopisma i przenosząc gotowe wiązki do dworu, gdzie z kolei ładowano wiązki do worków. Praca miała tempo przyśpieszone, gdyż załoga radziecka nagliła do opróżnienia strychu, pragnąc całkowicie odseparować "polską" część dworu od "rosyjskiej". W tym celu zbudowane zostało w parku ogrodzenie siatkowe. Zawartość strychu składała się głównie z poloniców Biblioteki Uniwersyteckiej i czasopism polskich oraz zbiorów fotografii.

 

Przewóz książek

 

22.V.45 r. rozpoczęto przewóz książek do magazynu na stacji Bottschow. Wymagały tego radzieckie władze kolejowe, uzależniając od zmagazynowania na stacji całego ładunku - rozpoczęcie starań o przydzielenie wagonów. Książki wożono do 24.V., posiłkując się do ładowania i wyładowywania tym samym personelem co w Goerbitsch. Po dość skomplikowanych i kosztownych rokowaniach z naczelnikiem stacji i jego podwładnymi, przy życzliwej postawie polskich kolejarzy, uzyskano 3 wagony. Okazało się, że nasz ładunek zajmie tylko dwa, które załadowano w ciągu 2 godzin, rekwirując do pracy, niezależnie od naszych stałych pracowników, reemigrantów niemieckich, zatrzymywanych przez M.O. na szosie.

Ładunek dwóch wagonów 20920 München i 48701 PKO wynosił: 1). 444 worki książek, 2). 225 wiązek ksążek, 3). 42 skrzynki z kartami katalogowymi.

Oprócz tego na samochód załadowano 2 wielkie skrzynie i 6 worków z rękopisami.

...

Warszawa, dn. 9.VI.1945 r.

/-/ doc. dr Witold Jabłoński

/-/ dr Bohdan Korzeniewski

 

(Report of the Delegates of the Ministry of Education on the Trip to Goerbitsch near Frankfurt on the Oder and the Repossession of Books from the Libraries in Warsaw.)

 

***

"Najpierw odnalazłem te książki. Leżały zwalone w pałacu w Goerbitsch, tak jak sądziliśmy, trop był dobry. Były sponiewierane jak zbiory Biblioteki UW. Alles Scheiss! Załadowaliśmy skarb do dwóch wagonów. Wypełniłem pomyślnie swą misję i mogłem wracać. Niepokój jednak wygnał mnie nocą na stację. Chciałem się upewnić, czy nasze wagony doczepiono do specjalnego uprzywilejowanego transportu. Z oświetlonych okien na piętrze dworca niosła się pięknie rozłożona na glosy rosyjska piosenka. Z takimi śpiewami chodzi się tam po wsi. Kiedy przycichła, usłyszałem, że długi pociąg, stojący na torach, żyje dziwnym życiem. Jakby w nim chodziło mechaniczne wojsko. Szurał, dzwonił i tętnił. Po jakimś czasie odgadłem. Były to zegary. Mieszczańskie zegary szafkowe. Ktoś je nakręcił, pewnie w porywie radosnej fantazji. Słuchałem. Wtedy pojawił się przy mnie oficer, zupełnie pijany. Wymierzył nagan w daleki wagon, gdzie potężny zegar wydzwaniał właśnie kuranty i strzelił. Zegar grał nadal. Oficer strzelił ponownie. Na peron wybiegł komendant transportu. Roześmiał się i zawołał do kapitana - "Chcesz mi zastrzelić zdobyczny czas?" Pomyślałem, że można by z. tego wysnuć operę bliską naszym czasom. "Orfeusz 1945". Współczesny Orfeusz, który przemierza piekło minionych lat w poszukiwaniu okrutnego czasu, który zasłużył na rozstrzelanie. Orfeusz w mundurze, albo w pasiaku. Próbowałem potem pisać scenariusz. Ale nic mi nic wyszło. Podarłem. Transport książek odjechał pomyślnie. Nikt do niego nie strzelał. A w lecie 1945 roku znalazłem się w Łodzi. Wróciłem do teatru." - Bohdan Korzeniewski w rozmowie z Małgorzatą Szejnert pt. "Sława i Infamia" w 1988 roku.

 

***

Bohdan Korzeniewski - Książki i ludzie - 1993

 

***

 

©

Wszystkie prawa zastrzeżone. Alle Rechte vorbehalten.

 

Gratis Homepage von Beepworld
 
Verantwortlich für den Inhalt dieser Seite ist ausschließlich der
Autor dieser Homepage, kontaktierbar über dieses Formular!